Jestem sobą a tylko przed Tobą zaczynam grać...
Czy łzy wybaczą cierpienie? Czy będą przepustką do lepszego życia? „Nie płacz Eve, bo tu miejsca brak... na twe babskie łzy”. Czasu i miejsca jednak nigdy nie zabraknie, a łzy stały się jej najlepszym przyjacielem. Nie brak jej było innych znajomych którzy lepili się do niej jak muchy do smoły, ale oni nie byli ważni. Nie umieli jej pomóc, pomóc przezwyciężyć ból i cierpienie. Dla niektórych bogata zamożna rodzina jest szczytem marzeń, ale gdy pełno w niej pustych, bez uczuciowych członków nie można tego nazwać rodziną. Skupisko przypadkowych osób, które nie umieją się ze sobą dogadać... – tak można to nazwać. Brzmi idiotycznie, ale jest autentyczne...
Z ręką na obolałym policzku zmierzał w stronę PW Gryfonów. Jeszcze nigdy dziewczyna z taką siłą nie poniżyła go na oczach wszystkich i nie zadała mu takiego bólu. Był wściekły, wściekły, że zaufał jej niewinności i skromności... że zakochał się w zapachu jej perfum i wietrze wplątanym w jasne kosmyki włosów. Był wściekły że zakochał się na zabój w dziewczynie niemożliwej do zdobycia, niedostępnej... Co o nim teraz będą myśleli ludzie? W tym momencie było to całkowicie nieważne. Musiał porozmawiać, porozmawiać z kimś...
- Scott! Szukałem cię... podobno Johnson dała ci w ryja! – usłyszał kpiący głos kumpla. Nawet ten nie potrafił go zrozumieć.
Mijając go chłopak nie powiedział ani słowa. Wszedł po schodach do dormitorium siódmoklasistów i zmęczony opadł na łóżko. To był idiotyczny dzień, bezmyślna decyzja, życiowy błąd. Już nigdy więcej nie pozwoli sobie na takie poniżenie...
„Po co ja to zrobiłam? Po jaką cholerę pokazałam mu że nic dla mnie nie znaczy?” Takie myśli kłębiły się w głowie 16- letniej wysokiej blondynki. Niska to ona niebyła, bo niewiele dziewczyn w szkole liczyło 178 cm wzrostu... była lubiana, rozchwytywana. Każdy w Hogwarcie znał Eve Johnson. Jej sława może nie była porównywalna do dzieci Draco Malfoya czy też Harry’ego Pottera, ale każdy kojarzył chociaż z widzenia wesołą Gryfonkę.
Była wściekła, zła. Poniżyła chłopaka przed całą szkołą nie wiedząc kompletnie co jej odbiło. Czy ona spadła na łeb próbując robić z siebie pannę niedostępną? To jak teraz się czuła: żałośnie, okropnie... zachowała się jak idiotka, która najpierw kusi, a potem kara. Nie, ona musi z nim porozmawiać. Szybkim krokiem weszła do PW, napotkała wrogi wzrok Toma – kumpla Scotta i ruszyła w stronę dormitorium dziewcząt...
skomentuj (2)